Od dzikusa do przytulasa — jak zmieniał się Toneczek

O charakterach jeżowych sporo zostało już powiedziane i napisane. Ogólną charakterystykę znajdziecie tu

Dziś pochylę się nad zmianami, które zachodzą na przestrzeni życia jeżyka, a kończą się w zależności od naszej kulki jeżowej gdy kończy półtora roku do drugiego roku życia (czas zmian zależy od jeżyka/jeżynki).

Ważne, by zdawać sobie sprawę z tego, że jeżyki nie bywają wredne, złośliwe, zazdrosne, bo one nie posiadają w sobie takiej gamy uczuć. Są uparte, płochliwe i skryte ale to akurat wynika z ich natury i genów.


Kiedy Toneczek zamieszkał z nami, wydawał się być bardzo „oswojony”, biegał po całym salonie, jego wszędobylski noseczek eksplorował każdą dziurę. Był szybki jak wiatr. Nie zwijał się w kulkę brany na ręce, chociaż zdecydowanie nie sprawiało mu to przyjemności, bo bardzo się wyrywał.

Byłam święcie przekonana, że mam absolutnie „oswojonego” jeżyka. 

Dziś mądrzejsza o doświadczenie i wiedzę, wiem, że Tony był jeżykiem pięknie zsocjalizowanym w hodowli, z której go wzięłam. Pani Sylwia (klik)zadbała, by nie bał się ludzkich rąk. Jednak mały był bardzo wystraszony, biegał w pierwszych dniach jak szalony, bo prawdopodobnie szukał mamy, sióstr i braci, miejsc i zapachów, które znał. Czyli ja byłam wniebowzięta, że maluszek nareszcie jest ze mną, on wręcz przeciwnie.

Kiedy już Tonuś co nieco zapoznał się z otoczeniem, dźwiękami, zapachami, to rozpoczął się quilling (piszę o nim tu) i maluszek stał się nerwowy, wystraszony, płochliwy, zestresowany i obolały. Trwało to kilka tygodni, podczas których miał lepsze i gorsze dni. 

Mniej więcej w wieku trzech i pół miesiąca pozwolił mi delikatnie masować brzuszek, ale tylko podczas dziennego spania, gdy zakopany był w swoje kocyki. U mnie jeżuś nigdy nie spał w terrarium a w kojcu dla dzieci, więc dostęp do niego w ciągu dnia mam nieograniczony. Tak więc moje szczęście było ogromne, bo wiedziałam, że skoro maluch pozwala na głaskanie brzuszka (nawet jeśli działo się to w dzień, a nie w nocy) to znaczyło, że jego akceptacja mojej osoby jest coraz większa.

W wieku kilku miesięcy chodził za mną krok w krok, a ja byłam zachwycona. Bardzo ważną kwestią jest to , że ja z Tonusiem spędzam każdą jego aktywność. Mały sporadycznie jest zostawiany sam sobie w kojcu.

I nadszedł dzień, gdy z mojego milusiego jeżyka stał się dzikusem. Przestał mnie zauważać, nie istniałam dla niego, omijał mnie szerokim łukiem. Sytuacja ta trwała całe wieki, bo aż kilka tygodni. Wspomogłam się radami Pani Doktor Kasi (o opiece weterynaryjnej przeczytasz tu), która uświadomiła mnie w tym, że maluch jest w trakcie zmian hormonalnych i każdej nocy mogę spodziewać się skrajnie różnych zachowań. W istocie tak było. Nawet wychodzenie z posłanka trwało długie minuty, bo maluch sprawdzał teren, czy czasami jakiś wrogi mu jeżyk nie wtargnął na niego.

Tony uspokoił się koło dziewiątego miesiąca życia. Czyli stał się rozkosznym biegaczem, zwiedzał znów wszystko z prędkością światła, a ja wiedziałam, że nie jestem „obca na jego terenie”, a kimś kogo akceptuje, kogo się nie boi. Słowem nie przeszkadzała mu moja obecność ale na jakieś większe przytulanie nie liczyłam, bo Tony tego nie akceptował. Ważne jest, że ja nie miałam nigdy wobec Tonusia żadnych oczekiwań. Jedyne co chciałam, to żeby był zdrowy i wiódł szczęśliwe jeżowe życie. 

I na tym mogłabym zakończyć post o zmianach charakteru, ale teraz będzie część na którą opiekunowie jeżyczków bardzo czekają.

Toneczek ma obecnie półtora roku i z dnia na dzień nastąpiła cudowna przemiana. Pewnego dnia postanowił trochę biegać na wybiegu ale też trochę leżeć. Nie było w tym nic dziwnego, bo leżał często. Z tą różnicą, że teraz domagał się głaskania igiełek, masowania brzuszka. Wyglądało to tak, że kładł się w domku materiałowym, który stał przy mnie i kładł się na pleckach, wystawiając łapeczki do góry, więc korzystałam i masowałam. Kiedy na chwilę zabierałam rękę, to mały siadał natychmiast, patrzył smutnym okiem i za chwilę znów kładł się na pleckach (kto ma jeżyka ten wie, że położenie się na pleckach, to u jeżyka takie śmiesznie wyglądające rzuty ciałka z brzucha na plecy) i tak kilka razy pod rząd. Uznałam więc, że to zamierzone działanie jeżusia, a nie przypadek. Głaskanie poza spankiem w ciągu dnia zbiegło się w czasie z atakiem roztoczy, więc wiedziałam od lekarki maluszka, że może być chwilowe, jako ulga w roztoczowej inwazji, korzystałam więc do woli z zaszczytu bycia etatowym głaskaczem cudownego brzuszka. Ale roztocza zwalczone, a Toneczek każdego dnia domaga się pieszczot brzuszkowo-igiełkowych, będąc na wybiegu. Uznaję to za najwyższy akt zaufania i akceptacji mojej osoby przez Toneczka. 

Tak więc jak widzicie, charakter i usposobienie jeżyków zmienia się długo, i mają na niego wpływ różne czynniki. Z pewnością spore znaczenie ma czas jaki spędzacie z jeżykiem, im więcej tym lepiej dla Waszej przyjaźni.

Jeżeli zauważycie u swojego jeżyka prócz zmian, które opisałam (quilling, zmiany hormonalne) inne niepokojące sygnały idźcie natychmiast do sprawdzonego lekarza weterynarii. Z jeżykami nigdy nie czekamy, aż mu się samo poprawi, nigdy nie stosujemy leków i suplementów poleconych przez kogoś, kto nie jest lekarzem weterynarii, bo grozi to śmiercią jeża.

3 uwagi do wpisu “Od dzikusa do przytulasa — jak zmieniał się Toneczek

  1. Pingback: Oswajanie jeżyka – Quills for reals

  2. Pingback: Humory, foszki i mądrości jeżowej główki – Quills for reals

  3. Pingback: Dlaczego jeżyk gryzie? – Quills for reals

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s