Aktywizacja jeża leniuszka, czyli „jeżu chodź się pobaw”

Zabawy z jeżykami, to coś co bardzo byśmy chcieli robić, ale jeżusie nie bardzą chcą wchodzić w tak dużą interakcję, by się z nami bawić. To obce zachowania dla tego egzotycznego gatunku. Wymienię więc to, co najczęściej spotykam na grupach jeżowych i czym zainteresowany jest Toneczek.

Nie nastawiajcie się na spektakularne zabawy z jeżykiem, bo ta malutka istotka w naturze nie wykazuje takich zachowań. W naturalnym środowisku jeżyk dużo tupta za pożywieniem, rozmnaża się i śpi. Ewentualnie jak wejdzie mu w drogę inny jeż to go pogoni, może chwilę powalczy. Czasem musi obronić się przed naturalnymi wrogami. Oczywiście czasu na spanko musi mieć wystarczająco dużo, więc po nocnym tuptaniu musi znaleźć każdego dnia nową chałupkę do spania. Jak widać na zabawę czasu brak.

Inaczej ma się sytuacja jeżyka w naszym domu.

Jedzonko podstawione pod nosek, musi je ewentualnie upolować, ale tu też ograniczony jest do kilku metrów pobiegania w najlepszym wypadku. Spanko ma zawsze zapewnione na najwyższym poziomie, bo i ciepełko jest i norka/kocyk/domek zapewniony. Z żadnym obcym jeżem na jego terenie walczyć nie musi, pań jeżowych w okolicy brak, więc jest nuda.

Bo ileż można tuptać po ograniczonym i podobnym do siebie każdej nocy terenie?

O ile malutkie dzieci jeżowe w początkowych miesiącach mają dużo energii i ciekawości wynikającej z ich wieku, o tyle dorosłe jeżyki często musimy aktywizować, żeby poza przechodzeniem z tuby do tuby zechciały zająć się czymś ciekawszym niż leżenie. 

Jeśli trafiliście na jeżyka, który aktywność stawia na pierwszym miejscu i tupta w najlepsze, wykorzystuje swoją jeżową energię nawet w dorosłym życiu, to o otyłość i aktywność martwić się nie musicie.
Natomiast jeżeli w waszym domu mieszka leniuszek, taki jak mój Toneczek, to zapraszam do korzystania z moich pomysłów aktywizacji jeżowych łapek.

Na wolności jeżyki przebiegają 2m na sekundę. Tony tylko czasem sobie o tym przypomina, więc moja wyobraźnia i kreatywność każdego dnia sięga przysłowiowego zenitu. Szczerze pisząc, każdego wieczoru mam wrażenie, że już nic nowego nie wymyślę, po czym następnego dnia znów coś dla Toneczka kombinuję.

Czymś co jeżusia z pewnością uszczęśliwi są przeróżnej wielkości (lepiej większe niż mniejsze, żeby jeżyk się nie zaklinował) tunele dla kotów, tunele materiałowe wykonane samodzielnie, pudełka z wyciętymi otworami, rury pcv o odpowiedniej średnicy, przez które maluch przechodzi.

Wiele jeżyków lubi turlać piłeczki. Uważać trzeba jednak, by tworzywo z jakich są zrobione nie dały jeżykowi sposobności do odgryzania kawałków (mogą zaczopować jelitka), nie miały tekstury z której wystają kawałki nitek, żyłek, włóczki (mogą zapętlić się na łapce jeża prowadząc do jej amputacji/zahaczyć o ząbki boleśnie je uszkadzając) oraz żeby nie były zbyt twarde, bo jeżyk może ukruszyć sobie na nich ząbki.
Mój Tonuś zdecydowanie wszelkie piłeczki omija szerokim łukiem, więc ten wariant przyciągnięcia jego uwagi odpada, choć każdej nocy kładę je na wybiegu w nadziei, że kiedyś je zauważy.

Prócz tego co wszyscy mamy, czyli przeróżnych kartonowych pudełek, piłeczek, tuneli, tunelików, norek, które nie generują kosztów, bo zazwyczaj robimy je sami, (szybko zostają zasikane przez nasze kulki jeżowe, więc trzeba wymieniać na nowe) podam kilka sposobów naszej aktywizacji i zainteresowania leniuszka jeżowego.

Prócz wspomnianych wyżej tuneli i norek, ja uszyłam małemu tipi z poduszką w środku, lubi je i wchodzi tam często.

Z kawałków brystolu zrobiłam tuby, łatwe i tanie, a zmieniać na nowe trzeba dość często,Tony każdego dnia z nich korzysta.

Tonuś lubi biegać za snack ballem, do środka wkładam duże listki świeżej mięty (żywej rośliny, nie suszonej), zabezpieczam tak, żeby nie udało mu się mięty wywlec ze środka i mały biega za snack ballem, namaszcza się, ma zajęcie na kilka minut.

Kolejnymi godnymi zainteresowania Toneczka przedmiotami są smoczki silikonowe dla niemowląt. Można je kupić w kilku kolorach, i o ile kolory wrażenia na jeżyku nie zrobią, to zapach owszem. Tony rzuca się na nie, przesuwa je noskiem.

Jak już wszystko zawodzi to przygotowuję różne herbaty smakowe (Tony gustuje w zielonej) namaczam nią szmatki, i na kolanach zasuwam: ja ze szmatką, a Tonuś za mną goniąc zapach. Nigdy nie pozwalam mu dotrzeć do szmatek, tak żeby je zmemlał, bo nie wiem jak zareagowałby jego brzuszek i jelitka na herbaty smakowe.

Kiedy herbaciane szmatki nie działają, kroje różne warzywa i owoce i mały biega za nowymi zapachami (gardzi owocami i warzywami jeśli chodzi o jedzenie ich, natomiast za zapachem goni), patent ten sam co z herbacianymi szmatkami.

W skrajnej nudzie Tonusia smaruję dłoń kremem, którego nie zna i pozwalam gonić za dłonią, bez możliwości polizania mnie.

Wszelkiego typu gryzaki dla niemowląt (nie za twarde, bez płynu w środku) są dla Tonego czymś godnym chwilowego zainteresowania.

Małe maskotki raz na jakiś czas lubi poatakować, ale to zdarza się zdecydowanie rzadziej niż częściej.

U nas rolki po papierze toaletowym nie działają, ale wiem że wiele jeżyków bardzo je lubi.

Paski polarowe, w których maluch może ryć pyszczkiem raz na jakiś czas też są atrakcyjne.

Mata węchowa u nas się nie sprawdziła, bo nie miałam co w nią wkładać (żywy karaczan raczej odpada).

Ja wieszam też pieluchy tetrowe lub kocyki na tapczanie i przyczepiam w taki sposób, by opadając tworzyły coś na kształt tunelu, Tonek akceptuje i przekopuje się przez nie.

Tony jest zainteresowany poduszkami (płaskimi) wchodzi pod nie, przesuwa noskiem, przebiega po nich.

Jeżyki bardzo szybko się nudzą, więc u mnie jest cała szafa zabawek jeżowych wymienianych każdego dnia na nowe, bo to co atrakcyjne dziś, jutro już będzie nudne. Zabawki wyciągam po 7–10 dniach i Tonuś ma nowe atrakcje. 

Pamiętajcie by na wybiegu (szczególnie jeśli nie spędzacie z jeżykiem całej jego aktywności) zachować maksimum bezpieczeństwa, nawet na wyrost. Jeżyki często się klinują, mogą zaplątać w za dużą ilość polarka, tkaniny i udusić. To samo tyczy się kapci (nie zostawiajcie ich jeżom bez waszej obecności), wszystkie nitki i włosy usuwamy z miejsc, w których rezyduje jeżyk. Przedmioty z ostrymi krawędziami, takie na które może się wspiąć i spaść, takie które jeżyk może pogryźć i połknąć — w ogóle nie mają prawa znaleźć się na wybiegu jeża. Jeśli macie choć cień wątpliwości co do przedmiotu pozostawionego na wybiegu, to bez zbędnego zastanawiania się zabierzcie go. Bo jeżyk ma ogromne zdolności w robieniu sobie niezamierzonej krzywdy i z pewnością tak będzie.
U nas na wybiegu jest również dysk (klik) jako urozmaicenie biegania, jednak pilnować trzeba, by dysk u jeżyka, z którym nie spędzacie całej aktywności nie stanowił atrakcji tak dużej, że nic innego nie będzie się liczyć. Taka sytuacja jest niebezpieczna dla zdrowia jeżyka.

Wszystkie zabawki po każdej jeżowej nocy wyparzamy, jeśli są to przedmioty niemożliwe do wyprania i wyparzenia, to odparowujemy parownicą do prasowania lub gorącą parą z żelazka, w razie braku parownicy (która do tego celu jest najlepsza), pamiętając że lepiej nie dawać roztoczom zbyt wielkiego pola do ogniskowania się i ataku na jeżową skórkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s