Jeżyk bardzo czujący to co w nas drzemie

Do napisania tego artykułu skłoniły mnie ostatnie, bardzo ciężkie dwa tygodnie naszego wspólnego życia z Tonusiem.

Zaczęło się dość niewinnie—delikatną biegunką, z którą zawsze z powodzeniem radziliśmy sobie konkretnym probiotykiem zaleconym przez toneczkową lekarkę. Sytuacja została w miarę opanowana, ale nawracała. Konieczna była wizyta podczas której mój mały, jeżowy chłopczyk miał pełen przegląd (usg) i poddany został delikatnej sedacji, żeby oszalałe ciałko uspokoić na czas badania. Od ostatniego usg udało nam się naprawić parę rzeczy, ale nie wszystko jak się okazało. Malutki dostał leki na konkretne rzeczy do naprawienia i wróciliśmy do domu.

Byłam przygotowana na dość nerwowe chwile, bo Toneczek każdą wizytę odchorowuje traumą. Wiedziałam, że będzie problem z wychodzeniem w nocy żeby pobiegał, bo maluch będzie się bał, pojawią się zielone odchody, bo spowoduje to przeżyty stres. 

Minęło jednak kilka dni, a Tonuś wciąż był bardzo ospały, kupki były zielone i bardzo luźne, a ja prócz braku snu szalałam z niepokoju. Codzienny kontakt z Panią Doktor Kasią pozwalał na eliminację kolejnych czynników mogących powodować taki stan Tonusia. Na szczęście dla nas mamy cudowną lekarkę (klik), z ogromną wiedzą i doświadczeniem, i kiedy kolejna noc nie przyniosła poprawy Pani Kasia zdecydowała, że prócz moich codziennych raportów o stanie Tonusia chce go zobaczyć. Maluszek miał kolejne usg, tym razem bez sedacji, bo było krótkie. Dodam, że nawet do głowy mi nie przyszło, że usg uda się zrobić bez znieczulania malucha, ale doświadczenie w leczeniu jeżyków to jak widać podstawa i wielki atut, Pani Kasia wiedziała jak rozwinąć i  unieruchomić na czas badania moją kulkę pełną ostrych kolców, nienawiści, strachu i furczenia i przeprowadzić badanie. 

Jelita i brzuszek bez stanów zapalnych, więc maluch dostał zastrzyk, który powinien teoretycznie zatrzymać luźne stolce na 48 godzin, oraz nowy, bardzo silny probiotyk.Nowy probiotyk prócz zagęszczenia odchodów, miał też za zadanie złagodzenie zaburzeń żołądkowo jelitowych, oraz wiele innych dobroczynnych działań. 

Kolejna wizyta, więc kolejna trauma dla Tonusia musiała odbić się na stolcu. Teoretycznie zastrzyk powinien pomóc, ale jak okazało się w nocy, nie pomógł. Probiotyk raz działał wspaniale, raz jakby w ogóle. Mały zamiast jak co noc po godzinie aktywności iść spać, by wstać za kilka godzin na kolejną aktywność, potrafił przeleżeć kilka godzin w tipi albo w ocieplanej tubie na wybiegu. 

A ja siedziałam z nim, sprawdzając czy brzuszek ciepły, przytulając,głaszcząc i powtarzając, żeby był dzielny.

Dodam, że z diety wyeliminowaliśmy wg zalecenia Pani Doktor Kasi wszystko prócz owadów karmowych, odstawiliśmy leki i suplementy. 

Możecie sobie wyobrazić jak bardzo byłam zestresowana. Sytuacja trwała już prawie dwa tygodnie i nic nie wskazywało na stałą poprawę.

Prócz stresu spowodowanego maluszkowym zdrowiem nałożyły się na to też moje poważne problemy zdrowotne. Kilka spraw zdrowotnych musiałam ogarnąć, przejść kilka zabiegów. Wszystko poważne, ale nawracające do mnie od wielu lat, więc podchodzę do tego jak do kataru czyli dziś zmiany są a za jakiś czas znikną odpowiednio leczone. Owszem denerwowałam się sobą, ale byłam pewna, że ogarniam mój stres.

Kiedy kolejna noc przyniosła na chwilę poprawę, by przy następnej aktywności Toneczka przynieść pogorszenie, nie wiedziałam co jeszcze mogłabym zrobić/wyeliminować by maluchowi pomóc. 

Ważne jest to, że Pani Doktor Kasia nie zdecydowała się na wprowadzenie sterydu i antybiotyku, bo tak naprawdę nie było na co, a po drugie Tonuś ma problem z powiększoną wątrobą, więc antybiotykoterapia mogłaby w jednym pomóc a inne pogorszyć.

W końcu Pani Doktor Kasia przy kolejnej rozmowie uznała, że mój stres sytuacją związaną z Tonusiem i moim własnym zdrowiem jest tak duży, że wpływa na maluszka. Mam jakimś sposobem wyluzować. 

Wczoraj w nocy starałam się osiągnąć zen na miarę moich możliwości. 

Nie biegałam za maluchem, nie biadoliłam do niego że taki jest biedny i chorutki. 

I stał się cud.

Toneczek wyszedł ze swoich kocyków w doskonałym nastroju, siadał koło mnie, jakby dając mi do zrozumienia: „dobrze matka, że się ogarnęłaś”, biegał szczęśliwy przez długi czas (podczas gdy ostatnie dwa tygodnie w zasadzie przeleżał w różnych tubach z małymi epizodami tuptania), zjadł gotowane serduszko z indyka, polował z wielką radością, godną dzikuska drapieżnika na karaczany. Najważniejsze jednak jest to, że wszystkie stolce były wręcz książkowe. 

Po bieganiu poszedł spać do siebie, wstał drugi raz w nocy i znów był pełen energii, jeżowemu tuptaniu nie było końca, z radością przesuwał i rzucał się na swoje zabawki, znów próbował wciskać nochal we wszystkie dziury i zakamarki i znów załatwiał się bardzo zdrowo.

Ja—po dwóch bardzo stresujących tygodniach— rozpatruję to w kategorii cudu, natomiast Pani Doktor Kasia stwierdziła z uśmiechem, że” to nie cud a dedukcja, bo jeśli odstawiliśmy wszystkie czynniki powodujące zieloną kupkę, na usg brak stanu zapalnego jelit, to trzeba było wrócić do podstaw powodujących zielony stolec u jeżyków” czyli stresu.

Wydawać by się mogło, że nasz malutki dzikus egzotyczny, który słabo lub wcale się z nami nie  komunikuje nie będzie odczuwał w jakiś szczególnie mocny sposób naszych emocji, a tu niespodzianka.

 Jak widzicie jeżyki bardzo przywiązują się do swoich opiekunów i czują aż zanadto ich emocje. I o ile samo w sobie jest to cudowne, to w sytuacji, która dotknęła mnie i Tonusia było groźnie.

Kochajcie swoje furczące kuleczki pełne igiełek, bo choć nikomu nie życzę takich przygód jak nasze ostatnimi czasy, to zobaczyłam w Toneczku mojego malutkiego, współodczuwającego przyjaciela. Mój chłopczyk jeżowy bardzo mocno odbierał każdej nocy mój kiepski nastrój/ogromny stres i po jeżowemu pokazał mi, że stan zen w moim przypadku pilnie wskazany, by i jemu było zdrowo i szczęśliwie. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s