Drugie urodziny Toneczka

Toneczek skończył dwa latka. Piszę ten artykuł, kiedy moja cudna kuleczka pełna kolców słodko śpi, pomiędzy pierwszym a drugim tuptaniem. Czyli jest trzecia w nocy. Bo jak wiadomo wszystkim czytelnikom bloga-codziennie z niecierpliwością czekam na każdą aktywność Tonusia, by spędzić z nim czas.

Podsumowując-przez niemal dwa lata nasz reprezentacyjny salon zmienił się w królestwo Toneczka. Głównym meblem jest dzienna sypialnia Tonusia, czyli kojec dziecięcy mierzący półtorej metra na półtorej metra, czyli niemało. Przy oknach kocyki, na podłodze maty piankowe, wszędzie poukładane domki kartonowe, tunele dla kociąt, norki materiałowe. Dawno temu każdego ranka sprzątałam wszystko, obecnie składam tylko maty, a zabawki i wzbogacenia wybiegu układam w jednym miejscu. Tonuś ma swoją, dośc sporą szafę, pudełka z kocykami, a i tak w każdym pokoju zaznaczona jest jego obecność w domu jeżowymi rzeczami. Na ścianach obrazy z Toneczkiem w roli głównej. W telefonie i na tablecie Tonuś na tapecie i większość zdjęć w galerii Toneczka. 

Oczywiście wspomnieć muszę o karaczanach, które mieszkają z nami w sporych ilościach, jedzą specjalnie przygotowywane przeze mnie mieszanki owocowo warzywne i zupełnie nie przeszkadza mi ich obecność.

Te prawie dwa lata z Tonusiem zupełnie zmieniły mój tryb życia, ale też wiedzy o jeżykach. Kiedy Tonuś z nami zamieszkał wiedziałam prawie nic, choć w tamtym czasie byłam niemal pewna, że o jeżykach to ja wiem wszystko. Nic bardziej mylnego. Dziś moja wiedza jest dużo większa, co zawdzięczam wspaniałej lekarce Toneczka i swojemu własnemu uporowi w poszukiwaniu wciąż nowych źródeł sprawdzonej wiedzy w różnych zakątkach świata. Wiedzy, którą dzielę się z Wami na blogu. Tonusiowi zawdzięczam wspaniałe i najważniejsze znajomości w moim życiu. 

Choć od prawie dwóch lat nie przespałam ani jednej nocy w całości, osiwiałam martwiąc się zdrowiem Tonego, zapomniałam co znaczy wyjechać gdzieś na wakacje, to nie zamieniłabym tego czasu na żaden inny, co więcej ja każdej nocy powtarzam Tonusiowi żeby żył długie lata, był zdrowy i szczęśliwy, a ja zajmę się resztą.

Miałam w swoim życiu wiele zwierząt-psa, kota, fretkę, papużki, myszki, świnki morskie, i choć każdego zwierzaka kochałam najmocniej jak potrafię, to żaden nie ma w moim sercu i życiu takiego miejsca jak Tonuś. Chociaż różnica w interakcjach zwierząt domowych a Toneczka jest nieporównywalna, to właśnie Tony jest moim malutkim serduszkiem, gwiazdeczką, okruszynką.

Kocham tę malutką kuleczkę szaleńczo.

Dwuletni Toneczek ogromnie różni się od dzikuska Tonusia, kiedy był maluszkiem. Czas który spędzamy razem, to że wschłuchuję się w język jeżowego ciałka, to że nic nie robię na siłę i za szybko, a podążam za moim jeżowym chłopcem, zaowocowało wspaniałym kontaktem między nami.

Toneczek sam potrafi zakomunikować mi w jeżowym języku, że już się nabiegał, a teraz czas na głaskanie brzuszka, kiedy chce wyżebrać kolejnego karaczana liże mnie po nogach, jeździ pyszczkiem po mojej ręce, kiedy chce odpocząć i kładzie się w norce na wybiegu, a ja nie usiądę przy nim, tylko gdzieś dalej, to tupta swoimi łapkami i kładzie się koło mnie, kiedy go coś boli, potrafi mi to zakomunikować. Mogłabym tu mnożyć przykładów naszej niezwykłej więzi bez liku, ale przypomnę też, że to wszystko nie stało się z dnia na dzień, a wymagało ode mnie ciężkiej pracy każdej nocy przez półtorej roku, by było tak jak jest dziś. Bo Tonuś był dzikuskiem. 

Dziś z całą pewnością Tonuś pozostaje dzikuskiem egzotycznym, cudownym jeżykiem, malutkim płochliwym drapieżnikiem, a ja te wszystkie jego cechy gatunkowe kocham i wspieram. I myślę sobie, że to właśnie, że pozwalam Tonusiowi być jeżykiem a nie maskotką domową, zaowocowało wyrazami miłości jeżowej, które okazuje mi każdej nocy. Przez te dwa lata w zacieśnianiu więzi z Tonym kierowałam się dwoma zasadami: pierwsza to anielska cierpliwość, druga to podążanie za Tonym w jego zachowaniach. 

Za chwilę w ramach prezentu Tony otrzyma przepiórcze jajko, będzie dwa w jednym czyli prezent i zdrowie.

Życzę sobie i Tonusiowi byśmy jeszcze długie lata mogli cieszyć się nocnym tuptaniem, karmieniem karaczanów, i polowaniem Tonusia na nie, masowaniem brzuszka i lizaniem kolan w ramach karaczanowego żebracta. 

A Wam życzę, by Wasze jeżusie w tak cudowny sposób jak Tonuś okazywały przywiązanie i miłość, bo śmię twierdzić, iż nie ma nic lepszego na świecie od jeżowej miłości.

I jeszcze cierpliwości Wam życzę, a nawet całych jej pokładów.

Na FB spotkasz nas tu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s